Zaraza ziemniaczana na pomidorach potrafi zmienić piękną, zieloną grządkę w smutny widok szybciej, niż zdążymy wypić poranną kawę. To jedna z najgroźniejszych chorób pomidorów, dlatego w uprawie pomidorów w domowym ogródku najważniejsza jest codzienna obserwacja, dobra cyrkulacja powietrza oraz szybka reakcja po zauważeniu pierwszych zmian.
Spis treści:
Zaraza ziemniaka na pomidorze jest wywoływana przez Phytophthora infestans. Choć często mówi się, że jest to groźna choroba grzybowa, jej sprawca należy dokładniej do organizmów grzybopodobnych. Atakuje przede wszystkim rośliny z rodziny psiankowatych, w tym pomidory i ziemniaki.
Grzyb Phytophthora infestans, jak bywa potocznie nazywany ten patogen, rozwija się szczególnie intensywnie podczas wilgotnej pogody. Sprzyja mu temperatura około 20°C, wysoka wilgotność powietrza, długo utrzymująca się woda na liściach oraz chłodne noce połączone z cieplejszymi dniami.
Choroba rozprzestrzenia się szybko przy dużej gęstości roślin i słabej cyrkulacji powietrza. Zarodniki mogą być przenoszone przez wiatr, krople wody, narzędzia oraz resztki porażonych roślin. W sprzyjających warunkach zaraza może zniszczyć całe rośliny i spowodować znaczne straty plonów w ciągu kilku dni.
Dlatego planując warzywnik, zostawiam pomidorom przestrzeń. Obok mogą rosnąć zioła do ogrodu, ale nie pozwalam, aby rabata zamieniła się w zieloną dżunglę, w której wilgotność powietrza utrzymuje się od rana do wieczora.

Pierwsze objawy zarazy ziemniaka pojawiają się zwykle na liściach pomidora. Początkowo mogą to być szare, oliwkowozielone lub lekko wodniste plamy o nieregularnym kształcie. Plamy nie zatrzymują się na nerwach liścia i szybko zajmują większą powierzchnię. Choroba objawia się też brunatnymi plamami na liściach i łodygach oraz twardymi plamami na owocach.
W kolejnych dniach plamy na liściach pomidora brązowieją, a następnie czernieją. Dolne liście mogą zwisać, zasychać i wyglądać tak, jakby zostały uszkodzone przez mróz albo gorącą wodę.
Przy dużej wilgotności powietrza na spodniej stronie liścia może pojawić się biały nalot. Najłatwiej zauważyć go rano, po chłodnej i wilgotnej nocy. Ten biały nalot to zarodnikowanie patogenu, dlatego takie liście stanowią źródło kolejnych infekcji.
Objawy zarazy ziemniaczanej występują również na pędach i łodygach. Powstają tam wydłużone, brunatne lub niemal czarne plamy. Na łodygach mogą pojawiać się także brązowe lub czarne plamy widoczne na powierzchni. Pędy stopniowo tracą jędrność, a przy silnym porażeniu całe rośliny mogą zamierać.
Na owocach pojawiają się brunatne plamy, najpierw twarde i lekko wzniesione. Na owocach pomidora mogą też tworzyć się brązowe, gnijące plamy, a brunatne zmiany na owocach pomidora są typowym sygnałem zarazy ziemniaczanej. Z czasem zgnilizna sięga w głąb miąższu, a porażone owoce mogą mięknąć, ciemnieć i nabierać gorzkiego smaku. Nie przeznaczam ich ani do jedzenia, ani do przetworów.
Zaraza pomidorów bywa mylona z alternariozą pomidora. Alternarioza częściej tworzy na starszych, dolnych liściach okrągłe plamy z charakterystycznymi pierścieniami. Zaraza ziemniaka na pomidorze tworzy bardziej nieregularne, wodniste plamy i może rozwijać się zdecydowanie gwałtowniej.
Gdy zauważę pierwsze objawy na pojedynczych liściach pomidora, nie czekam, aż choroba sama się rozmyśli. Usuwam porażone liście, pędy i owoce, używając czystego sekatora. Narzędzie dezynfekuję przed przejściem do następnej rośliny.
W walce z zarazą ziemniaczaną kluczowe jest usuwanie porażonych części roślin. Jeżeli choroba zajęła większość liści, pędów i owoców, porażone rośliny należy natychmiast usunąć z ogrodu, bo zwlekanie może powodować poważne szkody. Nie odkładam ich na zwykły kompost, ponieważ mogą pozostać źródłem patogenów.
Porażone owoce wyrzucam razem z chorymi częściami. Nawet gdy brunatne plamy są widoczne tylko z jednej strony, zgnilizna może sięgać w głąb miąższu. Takich pomidorów nie dokładam do sosu ani do garnka z przetworami.

Zdrowe owoce z roślin rosnących obok dokładnie oglądam. Przy okazji zaglądam do pozostałej części ogrodu, w tym między zioła do kuchni i grządki warzyw, aby sprawdzić, czy brunatne plamy nie pojawiły się na kolejnych pomidorach.
W uprawie pomidorów zaczynam od odpowiedniego rozstawu. Liście sąsiadujących roślin nie powinny tworzyć szczelnej ściany. Powietrze musi swobodnie przepływać pomiędzy pędami, szczególnie gdy pomidory rosną pod osłonami.
Tunel i szklarnię regularnie wietrzę. Wysoka wilgotność powietrza, mokre liście oraz stojące powietrze tworzą warunki, w których chorobami grzybowymi i grzybopodobnymi trudno później zarządzać, a ryzyko szczególnie rośnie podczas deszczowej pogody.
Pomidory podlewam bezpośrednio pod korzeniem. Liście pomidorów powinny być jak najrzadziej mokre, dlatego nie używam zraszacza ustawionego nad grządką. Podlewanie wykonuję rano, aby powierzchnia gleby i przypadkowo zwilżone dolne liście zdążyły wyschnąć, a zbyt duża wilgoć w glebie utrzymywała się na rozsądnym poziomie.
Nie sadzę pomidorów w pobliżu ziemniaków. Zaraza ziemniaka atakuje obie uprawy, dlatego chore ziemniaki mogą zwiększyć zagrożenie dla pomidorów. Pomidory i ziemniaki najlepiej rozdzielić możliwie dużą odległością.
Stosuję również płodozmian. Zalecana jest co najmniej czteroletnia przerwa w uprawie pomidorów, ziemniaków, papryki i bakłażanów na tym samym stanowisku. Dotyczy to całej rodziny psiankowatych, a nie tylko jednego gatunku, bo takie przerwy pomagają ograniczać patogeny zimujące w glebie.
Odmiany określane jako tolerancyjne mogą później wykazywać objawy, ale żadna odmiana pomidorów nie daje stuprocentowej odporności. Warto więc łączyć wybór odmiany z higieną uprawy, rozsądnym podlewaniem i regularnym oglądaniem liści, bo nawet tolerancyjne odmiany nie zastępują ochrony w uprawach warzywnych.
Wokół warzywnika można tworzyć różnorodne nasadzenia z kategorii zioła miododajne, zioła odstraszające owady oraz rośliny rustykalne i słowiańskie. Nie są one lekarstwem na zarazę pomidorów, ale pomagają stworzyć bardziej różnorodny ogród.
Opryski profilaktyczne powinny być wykonywane przed wystąpieniem pierwszych objawów chorobowych albo zgodnie z komunikatami sygnalizacyjnymi, a opryski zapobiegawcze stosuje się w okresie zwiększonego ryzyka. Gdy brunatne plamy obejmują już całe rośliny, sam oprysk nie cofnie uszkodzeń.
Miedzian 50 WP jest produktem w formie proszku do sporządzania zawiesiny wodnej. Ma działanie powierzchniowe i jest przeznaczony przede wszystkim do stosowania zapobiegawczego. Ciecz do oprysku przygotowuje się bezpośrednio przed zabiegiem, zgodnie z aktualną etykietą produktu.
W starszych materiałach podawano, że opryski z miedzi stosuje się w stężeniu 0,3%, czyli 3 g na 1 litr wody. Nie należy jednak automatycznie powtarzać tej dawki. Aktualna etykieta Miedzianu 50 WP z 2025 roku dla pomidorów pod osłonami podaje stężenie zalecane 0,2–0,25%, dlatego zawsze obowiązuje instrukcja znajdująca się na aktualnym opakowaniu.

Miedzian 50 WP stosuje się zapobiegawczo w okresach zagrożenia. Należy pamiętać o liczbie zabiegów, odstępach, okresie karencji, ochronie osobistej i zakazie przekraczania dawki. Więcej środka nie oznacza wyższej skuteczności, za to może powodować uszkodzenia liści i niepotrzebne obciążenie środowiska.
Amistar 250 SC zawiera azoksystrobinę i działa systemicznie, a preparaty o działaniu wgłębnym i układowym mogą wykazywać wysoką skuteczność tylko przy prawidłowym i zgodnym z etykietą użyciu. Produkt występuje w postaci stężonej zawiesiny do rozcieńczania wodą i wyróżnia się szerokim spektrum działania. Jednak aktualna etykieta z grudnia 2025 roku nie obejmuje zwalczania zarazy ziemniaka na pomidorze. W uprawie pomidorów środek jest obecnie wymieniony między innymi przy alternariozie i mączniaku prawdziwym, dlatego nie wolno stosować go poza zakresem aktualnej rejestracji.
Domowe sposoby, takie jak oprysk z drożdży, czosnku, cebuli, skrzypu czy mleka, są popularne wśród ogrodników. Mogą wspierać pielęgnację roślin, ale nie powinny być przedstawiane jako pewny sposób zwalczania rozwiniętej zarazy.
Badania dotyczące ekstraktów roślinnych i substancji podstawowych nadal trwają. Lecytyna lub wybrane ekstrakty mogą być rozpatrywane jako element ochrony, lecz ich skuteczność zależy od sposobu przygotowania, terminu zastosowania i presji infekcji.
Najlepszym domowym sposobem pozostaje porządek: usuwanie porażonych części, suche liście, podlewanie pod korzeniem, wietrzenie osłon i nieprzenoszenie zarodników na rękach oraz narzędziach.
Gdy pogoda sprzyja wysokiemu ryzyku, bo na pomidorach zaraza ziemniaka rozwija się szczególnie łatwo, działam według prostego planu:
Tak prowadzona ochrona nie daje obietnicy, że zaraza ziemniaka na pomidorze nigdy się nie pojawi. Znacznie zwiększa jednak szansę na wczesne wykrycie infekcji, co pomaga uniknąć poważnych szkód i znacznych strat plonu.
Wokół warzywnika sadzę rośliny o różnych wysokościach i terminach kwitnienia, ale pilnuję, aby nie zacieniały pomidorów. Inspiracji szukam wśród wszystkich sadzonek ziół, ziół do domu oraz porad dotyczących uprawy ziół z nasion.
W U Szeptuchy dbam o jakość sadzonek ziół i bylin, które mogą uzupełniać ogród warzywny. Dobre opinie o sadzonkach z naszej szkółki wynikają między innymi z tego, że rośliny są odpowiednio prowadzone, zabezpieczane i przygotowywane do wysyłki.
Na słonecznych rabatach obok warzywnika mogą znaleźć się werbena oszczepowata, jeżówka różowa, przetacznik kłosowy czy aster Schneekissen. W miejscach bardziej zacienionych można rozważyć bergenię sercowatą.
Podkreślę to jeszcze raz: jakość sadzonek danego gatunku ma znaczenie dla ich późniejszego wzrostu. Dobre opinie o roślinach z naszej szkółki cieszą mnie ogromnie, ale nawet najlepsze sadzonki wymagają odpowiedniego stanowiska, podlewania i przestrzeni.
Warzywnik można również połączyć z niewielkim sadem, wybierając rośliny owocowe do ogrodu. Ważne, aby wszystkie nasadzenia planować tak, by pomidory miały słońce, przewiew i możliwie suche liście. W warzywniku zagrożeniem bywa nie tylko zaraza, ale też sucha plamistość liści pomidora, czyli inna ważna choroba pomidora powodowana przez grzyby z rodzaju Alternaria.